Aby zaczął chodzić do kościoła

W 1982 r. podczas pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Hiszpanii, mój synek Jaime w szkolnym przedstawieniu teatralnym interpretował Jana Pawła II, a przy tym był do niego podobny. Deklamował taki tekst: „Urodziłem się w Polsce, literatura poprowadziła mnie do poznania wielkich mistyków hiszpańskich: Teresa, Jan od Krzyża". Jaime miał wtedy sześć lat. Dzisiaj... proszę Boga przez wstawiennictwo Jana Pawła II, aby Jaime znów zaczął chodzić do kościoła i żył według przykazań Bożych.

matka Victoria - Hiszpania)

 

Poczułam się zdrowa, płakałam ze szczęścia

Ja niegodna czcicielka Świątobliwego Sługi chciałam przedstawić, jakiej łaski dostąpiłam od Boga za Jego przyczyną. W marcu 2005 roku zachorowałam na zapalenie korzonków nerwowych kręgosłupa krzyżowo-lędźwiowe go [sama jestem lekarzem więc postawiłam sobie diagnozę] Podobne dolegliwości występowały u mnie 14 lat temu, więc z rozpoznaniem nie było problemu - wówczas leczona byłam około 2,5 miesiąca przez męża który jest chirurgiem, ortopedę, neurologa, chodziłam na zabiegi fizykoterapeutyczne. Obecnie dolegliwości utrzymywały się już 2 tygodnie, w czasie choroby Czcigodnego Papieża Jana Pawła II, obecnie Sługi Bożego, bóle kręgosłupa, które towarzyszą tej chorobie, znacznie nasiliły się. Starałam się swoje cierpienie ofiarować za Jana Pawła II. W dniu śmierci Czcigodnego Papieża Jana Pawła II, obecnie Sługi Bożego, bóle kręgosłupa i nogi przybrały na sile, nie mogłam spać ani nawet na podłodze, ani chodzić. Gdy najukochańszy Jan Paweł II odszedł do Pana, bóle były bardzo silne, promieniowały do prawej nogi. Mąż był na dyżurze, dzieci spały. Dolegliwości nie ustępowały, już około 23.30 pomyślałam, że wezwę karetkę pogotowia, to może podadząmi zastrzyk przeciwbólowy, bo już nie mogłam poradzić sobie z bólem. Zaczęłam prosić Boga za przyczyną zmarłego wcześniej Jana Pawła II. Mówiłam dosłownie te słowa: Kochany Ojcze Święty jesteś już u Pana, to wstaw się za mną, bo tak cierpię, wcześniej ofiarowałam za Ciebie te cierpienia. Na drugi dzień jak opowiedziałam, to koleżanka z pracy mówiła, że za wcześnie tak zawracać głowę Ojcu Świętemu. I proszę Najczcigodniejszej Komisji, stał się cud, po paru minutach, a było to około 24.00 z 2 na 3 kwietnia 2005 roku, poczułam, że ta noga mi znieruchomiała, a następnie poczułam w niej takie ciepło. Słyszałam od ludzi, którzy doznawali uzdrowienia, o podobnych uczuciach ciepła w uzdrawianym organie, które trwało około minuty, następnie wszystko ustąpiło, i najważniejsze, że ustąpił ból. Poczułam się zdrowa, płakałam ze szczęścia, dziękowałam Bogu za cud zdrowia za przyczyną Jana Pawła II. Następnie spokojnie zasnęłam. Następnego dnia byłam w smutku z powodu odejścia do Pana, Naszego Kochanego Jana Pawła II, ale równocześnie dzieliłam się radością z uzyskanej łaski zdrowia za Jego przyczyną. Nie mam dokumentów z tej choroby, ale ponieważ jestem lekarzem, i już raz chorowałam byłam więc w pełni świadoma swojej choroby. Dolegliwości nie powróciły do tej pory. Bogu Najwyższemu niech będą Dzięki za tę łaskę zdrowia za przyczyną Jana Pawła II.

Kwiecień 2006 (niegodna czcicielka Krystyna)

 

Prowadziłam podwójne życie

Od dawna byłam osobą poszkującą. Pragnęłam żyć w zażyłości z Chrystusem, tymczasem od sześciu lat moja wiara była letnia. W jakimś momencie upadłam.

Po jakimś czasie moje sumienie nie wytrzymało, pragnęło porządnej spowiedzi i rozpoczęcia wszystkiego od początku. Zaczęłam intensywnie się modlić i prosić o wstawiennictwo Jana Pawła II. Moja koleżanka podarowała mi obrażek z Jego wizerunkiem i modlitwą. Wstąpiła we mnie niezwykła siła i otworzyłam moje serce przed ojcem duchownym. Nigdy w życiu nie pragnęłam tak spowiedzi, jak wtedy... Jesem przekonana, że sił dodał mi Jan Paweł II, bo czułam, że ciągle stał obok mnie i dodawał odwagi. Modlę się o moje uzdrowienie duchowe. Jestem wdzięczna temu "Ojcu", z którym z pewnością spotkam się kiedyś w domu Ojca.

Rebeca, San Paolo, Brazylia

 

Straciłam wszelką nadzieję na wyjście z nałogu

Chcę podzielić się moim szczęście, które odnalazłam dzięki Janowi Pawłowi II. Urodziłam się w 1971 r. w Krakowie. Moje dzieciństwo nie było łatwe. Moi rodzice byli i nadal są czynnymi alkoholikami. Jako dziewczynka uczęszczałam na religię oraz należałam do oazy. Podczas pielgrzymki Jana Pawła II do Polski w 1983 r. dane mi było śpiewać w chórze na Mszy Świętej na Błoniach. Byłam wtedy tak blisko Ojca Świętego. Pamiętam promieniujące od Niego ciepło i serdeczny uśmiech, gdy przechodził obok mnie. Później odeszłam od wiary. Przez wiele lat szukałam swojej drogi, dalekiej od Boga. Ta wędrówka doprowadziła mnie do uzależnienia od leków, a następnie do alkoholizmu. Straciłam wszelką nadzieję na wyjście z nałogu, chciałam popełnić samobójstwo. Poczułam ogromny żal, ból i smutek. Po raz pierwszy od lat płakałam, coś we mnie pękło. Znalazłam w gazecie artykuł na temat hospicjum oraz o kursie dla wolontariuszy. Pomimo tego, że bardzo chorowałam i wciąż piłam, jakiś wewnętrzny głos prowadził mnie na ten kurs. Na ostatnim wykładzie usłyszałam od wolontariuszki posługującej tam od 15 lat, że najpierw trzeba uporządkować swoje życie, odnaleźć w nim Boga, wyzbyć się wszelkiej urazy, aby móc pełnić posługę w hospicjum. W dniu 16 października 2006 r. poszłam na Mszę Świętą za namową mojej 7-letniej córki. Po tej Mszy Świętej jakiś głos we mnie powiedział: "od dziś możesz nie pić". I tak się stało. Przymus picia i zażywania leków zostal mi odebrany. Skończyłam terapię. Bóg mnie ocalił. W wieku 34 lat dostałam drugiej życie. Wiem, że Ojciec Święty czuwał i czuwa nade mną tak jak i Pan Bóg.

A.

 

Wierzę, że to Sługa Boży Jana Paweł II uchronił syna

Pragnę podzielić się łaską wstawiennictwa Sł. Bożego Jana Pawła II. Od chwili odejścia Jana Pawła II do domu Ojca postanowiłam gorąco prosić o wstawiennictwo Sł. Bożego w intencji syna, który zagubił się na drodze życia (jest on kapłanem).

W dniu urodzin Ojca Świętego Jana Pawła II 18.05.2005 r. zamówiłam Mszę św. w wyżej wymienionej intencji. Uczestnicząc w tej Mszy św., gorąco modliłam się za syna, oddając go w szczególną opiekę Słudze Bożemu. Kilka godzin później syn miała bardzo poważny wypadek samochodowy (czołowe zderzenie), z którego wyszedł ku zdumieniu wielu bez większego poszkodowania. Wierzę, że to Sługa Boży Jana Paweł II uchronił syna od śmierci. Mając taki dowód wstawiennictwa, nadal błagam o cud powrotu syna w ramiona Miłosiernego Ojca, widząc i ufając, że ten Wielki Święty uprosi ten cud u Maryi, której całe życie zawierzył. Wdzięczna, ufająca i pełan nadziei.

Sierpień 2005 r. (Maria)

 

Śmierć Jana Pawła II skłoniła mnie, aby prosić

Chcę powiadomić, że po śmierci śp. Jana Pawła II zacząłam się modlić za Jego pośrednictwem o łaskę spowiedzi dla mego syna Damiana. Modliłem się do tej pory przez parę lat, ale nie zostałem wysłuchany. Śmierć Jana Pawła II skłoniła mnie, aby prosić o pośrednictwo Jego wysokość. Po poru miesiącach tj. kwiecień, maj, czerwiec, mój syn przystąpił do sakrametnów świętych. Jestem przekonany, że łaskę powrotu mego syna Damiana zawdzięczam wstawiennictwu śp. Janowi Pawłowi II.

23.07.2005 (Zygmunt)